Dlaczego rodzice martwią się, że dzieci bawią się w „Grę w kałamarnice” w prawdziwym życiu

0
8

Początkowo stało się to zjawiskiem globalnym. Potem przerodziło się to w ogólnoświatowy ból głowy.

The Squid Game to nie tylko najczęściej oglądany serial w historii Netflix. To siła kulturowa, która przeniosła się poza ekran i do piaskownic dla dzieci. A konsekwencje tego okazały się niechlujne (zagmatwane i nieprzyjemne). Ten dystopijny horror z Korei Południowej jest obecnie analizowany przez nauczycieli i rodziców, którzy twierdzą, że małe dzieci traktują brutalną przemoc jako materiał na plac zabaw.

Ostrzeżenia napływają z obu stron świata. W południowej Anglii samorządy lokalne wysłały e-maile do rodzin, w których wzywają je do „zachowania ostrożności”. Ich obawy wynikają z doniesień, że młodzi ludzie kopiują gry i przemoc z serialu. Nie był to odosobniony przypadek. Szkoły w Sydney i Australii Zachodniej wydały podobne ostrzeżenia, zauważając, że dzieci w wieku sześciu lat już ćwiczą śmiertelne wyzwania.

Urok Zabójczej Lalki

Dlaczego dzieci miałyby kopiować program, w którym dokonuje się egzekucji na przegranych? Odpowiedź kryje się w przewrotnej prostocie koncepcji. „The Squid Game” przenosi klasyczne koreańskie gry dla dzieci i podnosi stawkę do zabójczego poziomu. Gracze rywalizują o nagrodę pieniężną, ale przegrana oznacza śmierć.

Język wizualny serialu jest ostry. Pięknie stylizowane areny zastępują stare place zabaw. Zjeżdżalnia wielkości dorosłej zamienia się w śmiertelną pułapkę. Tradycyjna gra w klasy rysowana jest na betonie, który wchłania krew. Głównym motywem serialu jest kontrast pomiędzy niewinną zabawą a groteskową przemocą. Dla dorosłych jest to krytyka kapitalizmu. Dla sześciolatka może to wyglądać po prostu na dziwną grę z fajnymi maskami.

„Squid Game” na TikToku i YouTube: realne niebezpieczeństwo

Kontrowersje budzi nie tylko fakt, że dzieci oglądają serial z oceną R (w USA odpowiednikiem jest TV-MA). Chodzi o ich wpływ na pomysł spektaklu poprzez stworzone specjalnie dla nich algorytmy.

Chociaż sam serial ma w Stanach Zjednoczonych ocenę TV-MA, jego DNA jest obecne we wszystkich mediach społecznościowych. TikTok i YouTube są pełne treści, dzięki którym The Squid Game jest przystępna, udostępniana i przyjemna dla dzieci. Ta cyfrowa obecność wywołała szaleństwo w internetowej kulturze dzieci, o istnieniu którego rodzice mogą nawet nie wiedzieć.

Połączenie z Robloxem

Ważnym motorem tego trendu jest Roblox. Platforma gier generowanych przez użytkowników umożliwia graczom tworzenie i dzielenie się swoimi doświadczeniami. Naturalnie twórcy treści skorzystali z okazji, jaką stworzyła The Squid Game.

Jeśli wyszukasz „Squid Game” w Robloxie, znajdziesz setki gier stworzonych przez użytkowników. Obejmują one zarówno proste repliki, jak i złożone interaktywne środowiska naśladujące wyzwania z serii. Filmy z tych gier doczekały się setek tysięcy, a czasem milionów wyświetleń.

Na YouTube Kids – platformach przeznaczonych specjalnie dla widzów poniżej 12 roku życia – twórcy treści wykorzystali to zainteresowanie. Znajdziesz tu tutoriale rysowania postaci. W serwisie Roblox znajdziesz filmy z rozgrywką przedstawiające dzieci wykonujące wyzwania inspirowane grą The Squid Game.

Głównym trendem stał się segment „Red Light, Green Light”. Łatwo to powtórzyć. To wizualne. Jest konkurencyjny. Dzieci grają w nią w Minecrafcie, Robloxie i coraz częściej w prawdziwym życiu.

Memetyzacja przemocy

Sercem tego trendu jest gigantyczna lalka animatroniczna. W serialu pełni rolę zabójczego czujnika ruchu. Na miniaturkach TikToka i YouTube’a stała się memem. Jest urocza. Jest niezapomniana. Jest bezpieczny dla brandingu.

Większość filmów dla dzieci w YouTube jest niewinnych. Nie ma w nich krwi. Nie ma śmierci. Tam dzieci bawią się w grę inspirowaną serialem. Ale kontekst ma znaczenie. Obrazy lalek, masek i konkretnych gier przeniknęły do ​​treści cyfrowych wyraźnie skierowanych do małych dzieci.

Rodzice stają teraz przed trudnym pytaniem. Jak zatrzymać trend, który kwitnie dzięki widoczności algorytmicznej? Sam serial znajduje się za ścianą płatną. Ale kultura, którą zrodził, jest wolna, nieskończona i w coraz większym stopniu kopiowana przez tę samą grupę demograficzną, którą serial ma straszyć.

Place zabaw się zmieniają. Ekrany patrzą. A granica między zabawą a niebezpieczeństwem zaciera się szybciej, niż ktokolwiek mógł sobie wyobrazić. Co się stanie, gdy następna gra zostanie wynaleziona offline?

Jasne jest, dlaczego dzieci mają obsesję na punkcie serialu Squid Game. Spektakl to wizualna uczta pierwotnych kwiatów, gigantycznych głów lalek i zabaw na placu zabaw, takich jak „Światła drogowe”. Wygląda jak kreskówka. To przypomina grę. Ale za jasną, dziecięcą estetyką kryje się brutalna, dorosła narracja o długu i śmierci. Ta kontrowersja spowodowała, że ​​serial stał się wirusowy wśród dzieci, mimo że był przeznaczony dla dorosłych.

Problem nie dotyczy tylko tego konkretnego programu. Jest to objaw znacznie większej, gnijącej infrastruktury.

Granice cyfrowe między treściami dla dorosłych a treściami dla dzieci zawsze się zacierały. Ale ostatnio to rozmycie zamieniło się w całkowite zamieszanie.

Kryzys bezpieczeństwa w TikTok i YouTube

YouTube jest w centrum uwagi już od wielu lat. Platforma była bezlitośnie krytykowana za udostępnianie nieodpowiednich treści skierowanych do dzieci. Pomyśl o krótkich horrorach, przerażających historiach lub filmach przedstawiających znajome postacie w niepokojących sytuacjach.

TikTok płynie na tej samej łodzi. Rodzice słusznie niepokoją się protokołami bezpieczeństwa aplikacji. Dzieci oglądają retorykę antyszczepionkową, niebezpieczne wyzwania i inne problematyczne treści. Aplikacja oficjalnie zapewnia pełny dostęp jedynie użytkownikom, którzy ukończyli 13 rok życia. Ale wszyscy wiedzą, że to fikcja. Używają go znacznie młodsze dzieci, często bez nadzoru i nadzoru.

Obie platformy przechodzą obecnie przesłuchania w Senacie USA w sprawie kwestii bezpieczeństwa dzieci. Ustawodawcy zadają trudne pytania: jak chronić użytkowników, którzy są zbyt młodzi, aby zrozumieć ryzyko?

Dlaczego kara w wysokości 170 milionów dolarów niczego nie naprawiła

W 2019 r. amerykańska Federalna Komisja Handlu nałożyła na YouTube historyczną karę w wysokości 170 mln dolarów. Przyczyna? Platforma nie ujawniła w odpowiedni sposób praktyk gromadzenia danych od dzieci. Była to wówczas rekordowa kara.

Branża obiecała radykalne zmiany. Obiecali jaśniejsze rozróżnienie między treściami dla dorosłych i dla dzieci.

Oto, co się faktycznie wydarzyło:

  • Twórcy treści mają teraz obowiązek niezależnie ujawniać, czy ich treści są przeznaczone dla dzieci.
    – Zastosowano algorytmy uczenia maszynowego, aby identyfikować filmy, które wyraźnie są skierowane do młodszych odbiorców.

Brzmi wiarygodnie. Brzmi jak rozwiązanie. Ale to nieprawda.

System w dużej mierze opiera się na raportach własnych. Twórca może oznaczyć film jako „dla wszystkich”, nawet jeśli wyraźnie ma na celu przyciągnięcie uwagi dziecka głośnymi dźwiękami, jaskrawymi kolorami i powtarzalnymi czynnościami. Algorytmy są niedoskonałe. Brakuje im kontekstu. Tęsknią za niuansami.

„Rozróżnienie między treściami dla dorosłych i dla dzieci jest wyraźniejsze na papierze, ale wykonanie jest fragmentaryczne”.

To w tej pustce widać, że The Squid Game kwitnie. Algorytmy mogą sygnalizować treści zawierające przemoc, ale czy wykrywają horror psychologiczny pod postacią obrazów z placu zabaw? Prawdopodobnie nie. Metadane nie krzyczą „tylko dla dorosłych”. Obrazy wizualne nie uruchamiają filtrów bezpieczeństwa. Dzieci nadal naciskają.

A co z rodzicami? Próbują filtrować treści, które zostały zaprojektowane w celu ominięcia tych samych filtrów, pozostają zdezorientowani.

Przesłuchania Senatu są ważne. Kary są znaczące. Ale dopóki algorytmy nie zrozumieją intencji, a nie tylko słów kluczowych, granice pozostaną niewyraźne. Dzieci będą nadal naciskać. Platformy będą nadal gromadzić dane.

Dlaczego rodzice wpadają w panikę w związku z treściami Squid Games dla dzieci?

Różnica jest oczywista. YouTube nie jest telewizją nadawczą, ale algorytmy prezentują dzieciom tę samą chaotyczną mieszankę treści na platformie głównej i YouTube Kids. W efekcie powstał materiał, który w niewielkim stopniu przypomina tradycyjne programy dla dzieci, ale jednocześnie na tyle naśladuje ich strukturę, że wprowadza w błąd dorosłych.

Weźmy na przykład ostatnią falę filmów o tematyce Squid Games. To nie tylko klipy. Są to miksy (mashupy). Te filmy przedstawiają popularne tematy, wyszukiwane hasła i archetypy postaci, często wypełniając miniatury rozpoznawalnymi twarzami, aby zwiększyć liczbę kliknięć. Jest to długotrwały trend na platformie, który przedkłada zaangażowanie nad trafność.

Teraz globalny niepokój ponownie rośnie. Panika odzwierciedla zjawisko Momo z lat 2018–2019. Następnie zdjęcie japońskiej rzeźby pozbawionej pierwotnego kontekstu stało się wirusowe. Internet zdecydował, że jest to złowroga istota o nazwie „Momo”. W wiadomościach eksplodowała informacja, że ​​to stworzenie ukrywa się w filmach dla dzieci na YouTube, namawiając dzieci do śmiercionośnych gier i wyzwań.

Wydano oficjalne ostrzeżenia dla rodziców. Należało od nich zachować czujność. Zagrożenie wydawało się realne.

Okazało się, że była to mistyfikacja. Cyfrowy horror zbudowany na rodzicielskim strachu, a nie na prawdziwym algorytmicznym niebezpieczeństwie.

Dzisiejszy strach przed Grą w kałamarnice ma ten sam wzór. Strach wynika w mniejszym stopniu z samego programu, a bardziej z tego, jak łatwo treści dla dorosłych przenikają do przestrzeni przeznaczonych dla małych dzieci. Podkreśla to głębokie obawy związane z niekontrolowanymi mackami streamingu, które odmawiają przestrzegania ograniczeń wiekowych i treści.

Rodzice mają rację, zachowując ostrożność, ale ich niepokój często kieruje się w stronę niewłaściwego wroga. Nie chodzi tu tylko o treści w formie „miksów”. Mówimy o szerszej, nieuregulowanej sieci, w której każdy temat dla dorosłych można przepakować, aby przyciągnąć uwagę pięciolatka. Prawdziwym problemem jest to, jak usługi przesyłania strumieniowego podważają nasze dotychczasowe definicje „przyjazne dzieciom”.

To nie jest nowy problem. Jest to ewolucja obaw osób starszych dotyczących interakcji dzieci z Internetem. „Gra w kałamarnice” to po prostu nowe medium dla tych lęków. Zmiany treści. Panika pozostaje.

Nauka wyjaśniająca, dlaczego dzieci nienawidzą ulubionych programów swoich rodziców

Bądźmy szczerzy. Możesz mieć wrażenie, że Twoje dziecko jest po prostu uparte. Przewidywalna fabuła: nie jest uparty. To jest biologia.

Jessica Balandetegui, starszy wykładowca sztuki filmowej i ekranowej na Uniwersytecie Technologicznym Swinburne w Hawthorne w stanie Wiktoria w Australii zauważa, że ​​różnica w gustach nie wynika z różnic w preferencjach, ale ze sposobu, w jaki młode mózgi przetwarzają informacje. Kiedy rodzice próbują na siłę narzucać swoim dzieciom ulubione klasyczne filmy, toczą przegraną bitwę z prawami psychologii rozwojowej.

Dlaczego „Baby Shark” pobija Twój ulubiony hit z lat 80

Dzieci nie potrzebują subtelności. Potrzebują powtarzalności. Potrzebują przewidywalnych wzorców. Twój nostalgiczny ulubieniec może opierać się na skomplikowanych postaciach, subtelnym humorze lub szybkim montażu, który sprawia, że ​​rozwijający się mózg Twojego dziecka nie jest w stanie nadążyć.

Z drugiej strony telewizję dla dzieci projektuje się z myślą o ich specyficznym etapie poznawczym. To idzie wolniej. Powtarza kluczowe frazy. Wykorzystuje jasne, podstawowe kolory, które stymulują przetwarzanie wizualne, nie przytłaczając go. Kiedy rodzic ogląda z dzieckiem serial taki jak Ulica Sezamkowa, dostrzega jego wartość edukacyjną. Dziecko widzi przyjaciela, który rozmawia w kręgu i rozwiązuje problemy w trzy minuty.

To nie tak, że dzieci mają „zły” gust. Chodzi o to, że ich gust jest zoptymalizowany pod kątem uczenia się poprzez powtarzanie i interakcje społeczne.

Niebezpieczeństwo narzucania nostalgii

Zmuś dziecko do oglądania Gwiezdnych Wojen. Imperium Kontratakuje lub Housefull* jest nie tylko irytujące. Może to mieć odwrotny skutek.

„Kiedy dorośli projektują swoje nostalgiczne przywiązania na media dla dzieci, często ignorują zmieniające się potrzeby widza”. — Jessica Balandetegi

Ten występ powoduje tarcie. Dziecko czuje się nierozumiane. Rodzic czuje się odrzucony. Związki cierpią. Zamiast dzielić chwilę intymności, tworzysz walkę o władzę za pomocą pilota.

Dzieci potrzebują treści odpowiednich do ich aktualnego poziomu. Oznacza to wolniejsze tempo. Jaśniejsze historie. Piosenki, które zapadają w pamięć. Nie chodzi o upraszczanie spraw. Chodzi o mówienie ich językiem.

Co rodzice mogą zamiast tego zrobić

  1. Zobacz, co oni oglądają. Poważnie. Usiądź i oglądaj Bluey lub Psi Patrol z otwartym umysłem. Może się okazać, że humor jest postrzegany inaczej.
  2. Zadawaj pytania. Zamiast wyjaśniać, dlaczego twój program jest lepszy, zapytaj, dlaczego im się podoba swój program. Posłuchaj odpowiedzi.
  3. Szanuj ich preferencje. To, że lubisz Władców Wszechświata, nie oznacza, że ​​oni muszą lubić Władców Wszechświata. Niech mają swój własny świat mediów.

Celem nie jest wygranie sporu. Celem jest nawiązanie połączenia. Czasami to połączenie pojawia się, gdy przestajesz uczyć ich historii filmu i zaczynasz oglądać to, co tak naprawdę dzieje się na ich ekranie.

To jest chaotyczne. Jest głośno. To się zdarza w kółko. Ale to jest ich.