Dlaczego zwiastun dla fanów Graysona to najlepszy projekt Batmana, jakiego nigdy nie widziałeś

0
10

Tylko Dick Grayson może zaprowadzić sprawiedliwość w Gotham. Batman nie żyje. Komisarz Gordon jest skompromitowany i pracuje dla skorumpowanych sił, których nawet Superman i Wonder Woman są zbyt zajęci, by kwestionować. Robin zdjął garnitur, ale nie ma innego wyjścia, jak tylko wrócić. Joker powraca, przewodząc świtie karateków i fashionistek Jokerette. A Pingwin czai się w cieniu.

To nie jest kadr z komiksu. To jest wprowadzenie do Grayson, zwiastun demonstracyjny, który wygląda, jakby kosztował miliony. Ale w rzeczywistości tak nie jest.

Reżyser John Fiorella i operator Gabriel Sabloff spędzili 18 miesięcy pracując nocami i w weekendy, aby stworzyć ten rozszerzony film zapowiadający. Nie mieli żadnego wsparcia studyjnego. Brak scenariusza. Brak budżetu. Nie ma gwarancji, że kiedykolwiek ukaże się pełna wersja. Po prostu ogólna obsesja na punkcie superbohaterów DC Comics i desperacka chęć stworzenia czegoś namacalnego.

Podejście

Fiorella nie ukrywa swoich motywów. Chciał nakręcić film, z którego mógłby być dumny, coś, czym warto się podzielić. Dla filmowca to poziom podstawowy. Ale powiedzmy sobie szczerze: to także showreel. Portfel wysokiego ryzyka, którego celem jest wykazanie pasji i profesjonalizmu.

„Zdaję sobie sprawę, że szansa na powstanie prawdziwego filmu wynosi jeden do miliarda, ale nie boję się tych szans”.

Wizja jest ponura. Na nowo wyobraża sobie dynamikę rodziny nietoperzy w świecie, w którym ikony są marginalizowane lub zagrożone. Grayson zostaje sam. Estetyka jest kinowa i wykorzystuje ciężar materiału źródłowego, aby zamaskować brak zasobów. To dowód na to, do czego zdolni są niezależni twórcy, jeśli pasjonują się projektem na tyle, że dają z siebie wszystko.

Czy ma szansę stać się filmem fabularnym? Najprawdopodobniej nie. Szanse są niewielkie. Ale sam zwiastun jest imponującym przykładem kina fanowskiego. To dowód na to, że opowiedzenie wciągającej historii o ostatniej nadziei Gotham nie zawsze wymaga stempla studia. Wystarczy odpowiedni obiektyw, odpowiednie oświetlenie i chęć do pracy, gdy wszyscy śpią.

Reszta to tylko hałas. A może to początek czegoś prawdziwego.

Matematyka była brutalna. Fiorella i Sabloff mieli dokładnie 18 000 dolarów na stworzenie półtoraminutowego zwiastuna, który wyglądał, jakby kosztował dziesięć razy więcej. Chodziło o przekonujące ukazanie pościgów motocyklowych, podwodnych ucieczek, pirotechniki i pokazów kaskaderskich, które przeczą prawom fizyki. Ale kiedy przyszły rachunki, większość tych pieniędzy zniknęła w czarnej dziurze bazy filmowej, rozwoju i powielania. Nie pozostało już nic na catering, nie mówiąc już o dodatkowych członkach załogi.

To finansowe zduszenie narzucało im proces pracy. Nie było ich stać na codzienne lub cotygodniowe sprawdzanie materiału filmowego. Zamiast tego czekali. Duże ilości wywołanego filmu docierały tylko raz na trzy miesiące. Możesz sobie wyobrazić to napięcie.

„Była tylko jedna powtórka… Przypisuję to szczęściu, ale kiedy wróciła druga i trzecia partia… to tylko hołd dla talentu Gaba Sabloffa”. — Fiorella

Czy to jedyny błąd? Kostium Robina leżący w Jaskini Batmana. Wszystko inne zostało ujęte idealnie. Od pierwszego ujęcia. To nie jest szczęście. To Gab Sabloff, który dokładnie wie, co robi.

Fotografowanie aparatem analogowym w epoce cyfrowej

Sabloff użył standardowego aparatu Bolex 16 mm. Założył na niego obiektyw anamorficzny, aby symulować obraz panoramiczny bez metki z ceną. Po co robić zdjęcia analogowe, skoro cyfrowe są tańsze? Fiorella miała swoje powody.

Podobał jej się aparat Bolex, ponieważ nie miał baterii. Włączasz ją. Filmujesz. Cały dzień. Jeśli masz film. Przegrzanie czujników cyfrowych. Aparaty cyfrowe mają ograniczenia. A co z Bolexem? To mechaniczne. Jej to nie obchodzi.

Ale był ważniejszy powód. Zwolnione tempo.

„Nie widziałem nikogo, kto miałby niski budżet i osiągnął takie spowolnienie, jakiego oczekiwałem… chyba że jest to George Lucas”.

Oczywiście istnieje cyfrowy film poklatkowy. Ale przy ograniczonym budżecie? To kompromis. Bolex nadał im specyficzny, gładki wygląd, jakiego oczekiwali. Nie chodziło tylko o oszczędzanie pieniędzy. Chodziło o kontrolę estetyczną.

Taktyka partyzancka

Ta ekipa nie tylko złamała zasady filmowania, ale całkowicie je zignorowała.

Filmowanie tylko w weekendy.
Lokalizacje ustalono metodą „zbierania”.
Uprawnienia? Nie istniały.

Potrzebowali sceny pogrzebu Batmana. Oczywistym wyborem wydawało się publiczne pole golfowe. Ale zostali stamtąd wyrzuceni. I znowu mnie wyrzucili. I znowu. Zanim skończyli kręcić sekwencję, zostali wyrzuceni z większej liczby pól, niż mogli zliczyć.

Biblioteka publiczna Los Angeles uratowała sytuację. A dokładniej, uratowało go założenie bibliotekarza.

W dniu kręcenia przestrzeń została wynajęta później tego samego dnia przez ekipę filmu fabularnego. Bibliotekarz zobaczył ekipę ustawiającą kamery i zdecydował, że biorą udział w produkcji. Fiorella i Sabloff jej nie poprawili. Nie pytali o pozwolenie. Właśnie rozpoczęli zdjęcia.

Sceny przebiegły bez zakłóceń.

A potem była scena ruchu kamery, przedstawiająca Robina biegnącego ruchliwą ulicą. W pełnym kostiumie superbohatera. Z dużą prędkością.

Zamknięcie ulicy miejskiej kosztuje. Zatrudnianie dodatkowych pracowników kosztuje jeszcze więcej. Sabloff miał tańszy pomysł.

Wsiadł do samochodu. Zasygnalizowany Fiorelli. Kazałem mu uciekać.

W weekend wyszli na zatłoczony chodnik w centrum miasta. Fiorella przebrana za Robina przebiegła obok zdezorientowanych przechodniów. Sabloff filmował od strony pasażera. Brak uprawnień. Żadnej policji. Tylko ruch.

Lista lokalizacji brzmi jak ściągawka dla biednych filmowców:
– Plaża publiczna
– Ciemna uliczka
– Autostrada 405
– Wnętrze ich mieszkania
– Basen kompleksu mieszkalnego

Ale prawdziwa magia? To nie było cyfrowe.

Według Fiorelli cały zwiastun opierał się na analogowych trikach.

W sumie dostępne są cztery efekty cyfrowe. To wszystko.

Cztery.

Reszta była praktyczna. Fizyka. Chronometraż. Dym.

Weźmy na przykład scenę, w której Robin blokuje ostrzał z karabinu maszynowego metalowymi drzwiami.

Nie generowały iskry w postprodukcji. Przymocowali fajerwerki do zewnętrznej strony drzwi. Podpalali je jeden po drugim. Kamera zarejestrowała eksplozje uderzające w metal. Prawdziwy ogień. Prawdziwy cios.

A potem Superman.

W scenariuszu stwierdzono, że musi podnieść ciężko opancerzony czołg.

Podnieść prawdziwy czołg? Niemożliwe.

Wykorzystali więc efekt wymuszonej perspektywy.

Na pierwszym planie mały zbiornik na zabawki. Superman stoi w tle.

Idealnie wyrównaj ramę. Mózg wypełnia puste miejsca. Zbiornik wygląda na ogromny. Superman wygląda na silnego. To działa.

Fotografowanie pod wodą

Scena, w której Robin jest przykuta łańcuchem do krzesła i wrzucona do głębokiego basenu, wymagała poziomu kreatywności graniczącego z lekkomyślnością. Zamiast kręcić film w akwarium, twórcy filmu zbudowali prawdziwą podwodną kapsułę. Wzięli dwa ogromne kosze na śmieci, zespawali je ze sobą, zamontowali okna widokowe z pleksiglasu i obciążyli konstrukcję 350 funtami balastu, aby utrzymać ją na dnie.

To było albo genialne, albo głupie. Najprawdopodobniej oba.

Fiorella wspomina testy szczelności ze zdziwieniem i lekkim śmiechem. Jej oryginalny projekt od razu zawiódł. Nie do końca zdawała sobie sprawę, jak intensywne było ciśnienie wody na głębokości zaledwie trzech i pół stopy. Więc improwizowali. Korzystali z koszy na śmieci. Udało się, ale ledwo.

Gabe był w środku.

“Nacisk wody próbował zmiażdżyć beczki. Było tak silne.”

Kapsuła wyciekła. Gabe został uwięziony w środku, gdy kadłub na niego naciskał. Kamera też tam była. Wszystko znajdowało się w zbiorniku. To było przerażające.

“I mamy kilka przecieków. I nie tylko Gabe był w środku, a konstrukcja go ściskała, ale także kamera tam była – wszystko było w zbiorniku. Było to więc całkiem ekscytujące przeżycie.”

Pomimo strachu przed utonięciem lub zmiażdżeniem, Fiorelli podobało się to. To była świetna zabawa. Wskakiwanie do wody z łańcuchami wydawało się zabawą.

To, co stanie się dalej, pozostaje niepewne.

Zespół kreatywny nie tylko stworzył zwiastun; stworzyli narzędzia edukacyjne. Wydali trzydziestominutowy film dokumentalny zza kulis, w którym z chirurgiczną precyzją dekonstruuje ich metody. Fiorella kładzie nacisk na wartość analizowania tego, jak pracują inni reżyserzy. Ma konkretne marzenie: wydać DVD, na którym widzowie będą mogli przełączać się między dopracowaną wersją fabularną filmu a surowym materiałem, pozbawionym wszelkich efektów specjalnych.

Ale przekształcenie Graysona ze zwiastuna stworzonego przez fanów w film przeznaczony do szerokiej dystrybucji to zupełnie inne wyzwanie.

Fiorella i Sabloff chcą zobaczyć tę koncepcję na dużym ekranie. Są świadomi przeszkód. Fabuła obejmuje ogromną skalę. Licencje są wymagane w przypadku niewykorzystanej puli znaków, z których każda jest własnością innego podmiotu prawnego. Negocjowanie praw do choćby niewielkiej części tych postaci to koszmar. A dla całej obsady? Prawie niemożliwe.

Potem jest skala. Zwiastun Graysona to coś więcej niż tylko zapowiedź. Zawiera ładunek narracyjny kilku pełnometrażowych filmów, spakowanych w kilka minut.

I bądźmy realistami, jeśli chodzi o studio. Wpływanie na harmonogram premier filmów **Warner Brothers jako niezależny outsider przypomina próbę pilotowania lotniskowca za pomocą łyżki. Harmonogram ustalany jest z wyprzedzeniem, na długo zanim entuzjastyczni fani zdążą zapukać do drzwi.

Jednak dynamika się zmienia.

W ciągu zaledwie kilku miesięcy sukces zwiastuna przełożył się na konkretne posunięcia w karierze. Fiorella reprezentuje obecnie agenta, który aktywnie promuje zarówno zwiastun Graysona, jak i adaptację powieści graficznej. Nie czeka na pozwolenie; tworzy popyt.

Internet nie spał. Codziennie przychodzą setki listów od fanów. Fora superbohaterów i fora dyskusyjne dotyczące filmów są wciąż pełne dyskusji. Projekt przekroczył swoje korzenie. To już nie jest tylko weryfikacja koncepcji. To jest ruch.

Prawdziwym testem nie jest zrobienie zwiastuna, ale przekonanie odźwiernych, że wizja napędzana przez fanów może przetrwać labirynt licencji korporacyjnych.

Dla tych, którzy nadal śledzą ten chaos, dostępne są zasoby online, dzięki którym można zejść głębiej.

Powiązane artykuły z HowStuffWorks

  • Adaptacja „Hellboya”
  • Makijaż i efekty stworzeń: wywiad z Mattem Rose i Chadem Watersem
  • Jak Centropolis FX tworzy efekty wizualne
  • Jak działa oświetlenie przemysłowe i magia

Dodatkowe przydatne linki

  • Zwiastun i dokument Graysona
  • Oficjalna strona Kina Nieokiełznanego
  • Filmy fanów na TheForce.Net
    *Wywiad z „Graysonem” na SuperheroHype.com
  • Przyjdź po laski, zostań dla klipów
  • Kanał na CHUD.com o „Graysonie”