Znasz tę atmosferę. Masaż stóp. Nagła przemoc. Dialogi, które krążą i powtarzają się, aż nastąpi punkt zwrotny. Quentin Tarantino nie tylko kręci filmy, on tworzy doświadczenia, a jeśli śledzisz kino od trzydziestu lat, wiesz, że jego odciski palców są wszędzie. Ale które z nich naprawdę trafiły w sedno? Nie obsługujemy krytyków, którzy nie lubią gore, ani fanów, którzy lubią tylko plakaty. Patrzymy na publiczność. Na ludziach. Na IMDb.
To analiza 15 filmów związanych z marką Tarantino, uszeregowanych według ocen użytkowników. Wynik nie zawsze spełnia oczekiwania. Niektóre z nich to arcydzieła. Niektóre to ciekawostki. Ale wszystkie mają znaczenie.
1. Bękarty Wojny… w Hollywood (2019) – IMDb: 8,2
To jego ostatni duży projekt i przyszedł z poważnym ciosem. To nie jest typowy film o zemście. To list miłosny do płonącego Hollywood, opowiedziany oczami gasnącego telewizyjnego kowboja Ricka Daltona i jego kaskadera Cliffa Bootha. Leonardo DiCaprio i Brad Pitt dźwigają tutaj największy ciężar, ale prawdziwą gwiazdą jest scenografia. Los Angeles, 1969. Pasmo zachodzącego słońca. Atmosfera jest tak gęsta, że można ją kroić nożem.
Tarantino bawi się historią, pisząc na nowo morderstwa rodziny Mansonów w sposób, który wydaje się zarówno oczyszczający, jak i głęboko nietypowy dla powściągliwości Tarantino. Tempo? Powolny. Świadomy. Oglądasz Ricka jeżdżącego kabrioletem i słuchasz reklam radiowych i zaczynasz rozumieć, o co chodzi. To koniec pewnej epoki. Wynik IMDb wynoszący 8,2 odzwierciedla podział widowni. Niektórzy pokochali nostalgię. Inni chcieli więcej akcji. Ale nie można odmówić rzemiosła.
“Myślę, że nie zdajesz sobie sprawy, z kim masz do czynienia. To ja pogrzebałem karierę Clinta Eastwooda.”
Ta linia podsumowuje napięcie filmu. Chodzi o dziedzictwo. Kto zostanie zapamiętany? Lista jest długa, ale ten film przygotowuje grunt pod wszystko, co było wcześniej. Co sprawia, że film jest filmem Tarantino? Nie tylko krew. Rytm. Wybór muzyki. Rozmowa może być bardziej niebezpieczna niż strzelanina.
2. Ośmiu hejterów (2015) – IMDb: 7,8
Siedmiu nieznajomych. Zamieć. Jedna chata. To western w butelce, a Tarantino mocno zakręcił zakrętkę. Nakręcony na taśmie 70 mm film zachwyca wizualnie. Projekt dźwięku jest przytłaczający. Czujesz zimno. Kurt Russell przewodzi obsadzie, w skład której wchodzą Samuel L. Jackson, Jennifer Jason Leigh i Tim Roth, a wszyscy wyraźnie dobrze się bawią podczas kręcenia.
Ale tu jest sprawa z Ośmioma Hejterami. To jest sztuka. Dramat kameralny. Napięcie rośnie, bo nie ma dokąd pójść. Tajemnicę odkrywamy raczej poprzez dialog niż pościgi. Ocena IMDb wynosząca 7,8 oznacza, że film powoduje podziały. Niektórzy nienawidzą powolnego rozwoju fabuły. Inni uważają to za fascynujące. Punkt zwrotny? Nie zobaczysz tego, dopóki to się nie stanie, a kiedy to nastąpi, zmieni to wszystko, co myślałeś, że wiesz o tych postaciach. To jest okrutne. To jest zabawne. To Tarantino w swojej najbardziej teatralnej formie.
3.
Ośmiu Hejterów: element komnaty z rewolwerami
Tarantino nie milczy. Nigdy.
Eight Haters to mniej western, a bardziej thriller owiany futrami i paranoją. Akcja rozgrywa się w Wyoming w 1877 roku. Ośmioro nieznajomych zbiera się w Minnie’s Hat Shop, aby uciec przed zamiecią śnieżną. Myślą, że są bezpieczni. Ale to nieprawda.
Fabuła przybiera ostry obrót. Zdrady piętrzą się jak drewno na opał. IMDb: 7,8 może niektórym wydawać się zbyt hojny, ale napięcie jest prawdziwe. Czekasz na strzał. To się dzieje. Potem kolejny.
Kurt Russell, Samuel L. Jackson, Jennifer Jason Leigh. Aktorzy przeżuwają scenerię i wypluwają ją jadem. Jest głośno. To krwawe. To czysty Tarantino.
Django Unchained (2012) – IMDb: 8.4
Tarantino nie tylko kręci filmy. Tworzy światy, a następnie podpala je dialogiem. Django Unchained to czysty, nieskażony styl, który spotkał się z brutalną historią. 1858 Południe Stanów Zjednoczonych przed wojną secesyjną. Kraina pól bawełnianych i łańcuchów.
Samuel L. Jackson gra Jango. Były niewolnik. Kupiony przez niemieckiego łowcę nagród, doktora Kinga Schultza, granego przez Christopha Waltza. Schultz potrzebuje Jango, aby odnalazł swoich braci. Jango tęskni za wolnością. Prosta wymiana. Dopóki nie stanie się jednym.
Film jest fantazją o zemście. Spaghetti western, którego akcja rozgrywa się na południu Stanów Zjednoczonych. Jest głośny. Krwawy. Zabawne na swój mroczny, pokręcony sposób. Waltz otrzymał za tę rolę Oscara. Jest uroczy jak potwór. Albo potwora, który jest uroczy. W przypadku Tarantino trudno powiedzieć.
Leonardo DiCaprio wciela się w Calvina Candiego. Właściciel plantacji Sugarland. Jest uprzejmy. Jest okropny. Scena, w której częstuje Jango sokiem miętowym podczas dyskusji o posiadaniu niewolników? Mrożąca krew. DiCaprio kradnie każdą klatkę, w której się pojawia.
Kerry Washington gra Broomhildę. Żona Jengo. Nazwa została zaczerpnięta z powieści Chata wujka Toma. Tarantino uwielbia odniesienia literackie. Lubi też odwracać je do góry nogami.
Zdjęcia Roberta Richardsona są znakomite. Jasne kolory. Ostre kontrasty. Śnieg, krew, czerwone sukienki. Wygląda, jakby obraz ożył. Okrutny obraz.
Ocena IMDb to 8,4. Jest wysokie. Bardzo wysoki jak na film Tarantino. Niektórzy twierdzą, że to jego najlepszy film. Inni nazywają to „Pulp Fiction”. Wybierz swoje zatrucie.
- Gatunek: Western, Dramat
- IMDb: 8.4
- Rok: 2012
- Reżyseria: Quentin Tarantino
- Aktorzy: Jamie Foxx, Christoph Waltz, Leonardo DiCaprio, Kerry Washington
To długi film. Dwie godziny i 45 minut. Czy on ciągnie? Nie. Oddycha. Napięcie rośnie. Czekasz na eksplozję. To się dzieje. Okrutny. Dogadzający.
„Podoba mi się sposób, w jaki umiera”.
To zdanie wyjaśnia wszystko. Chodzi o władzę. Kto to ma? Kto to odbiera? Jango zabiera to. Z pistoletem. I z uśmiechem.
Ścieżka dźwiękowa z RZA jest nasycona hip-hopem. Muzyka soul z południa. Pasuje do epoki, ale sprawia wrażenie nowoczesnego. Tarantino zawsze to robi. Miesza gatunki. Łamie zasady.
Wywołało to debatę. Rasizm. Przemoc. Dokładność historyczna. Krytycy argumentowali, że był zbyt graficzny. Fani powiedzieli, że to konieczne. To jest Tarantino. Nie zależy mu na Twoim komforcie. Ważne jest dla niego, aby opowiedzieć historię.
Django Unchained to nie tylko western. To dekonstrukcja Zachodu. Bierze stereotypy gatunku i wywraca je na lewą stronę. Bohater jest czarny. Czarny charakter jest właścicielem plantacji. Headhunter jest Europejczykiem. Przewraca scenariusz.
Czy wytrzyma próbę czasu? Tak. Występy są świetne. Lis stoi. Potężny. Walc jest elegancki. DiCaprio jest przebiegły. Chemia między nimi jest elektryzująca.
Jeśli ty
Dlaczego Bękarty Wojny pozostają standardem suspensu i historii alternatywnej
Myślisz, że znasz filmy wojenne? Pomyśl jeszcze raz. Quentin Tarantino nie tylko pisze historię na nowo. Spala go doszczętnie.
Bękarty Wojny to coś więcej niż tylko film. To jest kocioł ciśnieniowy. Wydany w 2009 roku thriller z historią alternatywną odwraca scenariusz II wojny światowej. Żadnych uroczystych przemówień. Żadnego upiększonego bohaterstwa. Tylko krew, pot i wybuchowa fabuła, która trzyma w napięciu przez prawie dwie i pół godziny.
Fabuła jest prosta, ale wybuchowa. nazistowskie Niemcy. 1944 Żydowska właścicielka kina Shosanna Dreyfus ocalała z Holokaustu. Ukrywa się w Paryżu. Pod pseudonimem buduje nowe życie. Prowadzi kino. I ona ma plan. Straszny, wspaniały plan spalenia Trzeciej Rzeszy – dosłownie.
I wtedy pojawia się porucznik Aldo Rhine. Gra go Brad Pitt z uśmiechem, który mógłby przeciąć szkło. Przewodzi Bękartom. Mała grupa żołnierzy żydowsko-amerykańskich. Ich misja? Siać strach wśród nazistowskiego naczelnego dowództwa. Skalpują wrogów. Zostawiają wizytówki. Nie grają według zasad. Ponieważ zasady doprowadziły do ich zniszczenia.
Film podziela uwagę. Jedna połowa następuje po cichej, przerażającej fazie przygotowawczej Shosanny. Inny śledzi brutalne działania Bękartów. Te dwie historie zderzają się podczas premiery niemieckiego filmu propagandowego. Lokalizacja? Zatłoczone kino. Widzowie? Najwyżsi urzędnicy nazistowscy. Między innymi Josepha Goebbelsa. I samego Hitlera.
Tarantino używa dialogu jak broni. Tylko jedna scena otwierająca – rozmowa na farmie pomiędzy niemieckim kapitanem a francuską rodziną – zawiera więcej napięcia niż większość scen akcji. Nie patrzysz na eksplozje. Oglądasz, żeby uchwycić moment, w którym wszystko idzie nie tak.
Colin Firth kradnie każdy czas ekranowy. Jako pułkownik Hans Landa, „łowca Żydów”, jest czarujący, uprzejmy i wręcz potworny. On nie krzyczy. Uśmiecha się. Zadaje pytania. I to właśnie czyni go przerażającym. Masz nadzieję, że się potknie. Ponieważ kiedy to nastąpi, rozwiązanie staje się namacalne.
Kulminacją filmu jest czyste kino. Pokój pełen folii azotanowej. Zapalony mecz. Historia napisana na nowo ogniem i krwią. To jest dyskusyjne. To stylizowane. Jest niezaprzeczalnie skuteczny.
- Gatunek: Wojskowy / Thriller
- IMDb: 8.3
- Rok: 2009
- Reżyseria: Quentin Tarantino
- Główni aktorzy: Brad Pitt, Mélanie Laurent, Christoph Waltz, Eli Roth, Diane Kruger, Michael Fassbender
Niektórzy nazywają to historią rewizjonistyczną. Inne to fantazja o wyzwoleniu. Tak czy inaczej, przypomina to, że Tarantino nie robi filmów, aby cię pocieszać. Sprawia, że cię szokują. A Bękarty Wojny mocno się trzęsą.
Gdzie wyznaczamy granicę pomiędzy rozrywką a szacunkiem dla historii? Być może taka granica nie istnieje. Być może o to właśnie chodzi.
Dziwny, dziki świat stał się zły
„Not Pretty Hollywood” to coś więcej niż tylko dokument. To głębokie zanurzenie się w dziwną epokę, kiedy kino australijskie postanowiło przestać być „dobre”. Termin nadużycie brzmi akademicko. Ale to nieprawda. To brudny, niskobudżetowy, często szokujący boom gatunkowy w latach 70., który sprawił, że świat spojrzał na Australię i zapytał czekaj, co?
Film odsłania zasłonę czasów, gdy reżyserzy pracowali przy niemal zerowym budżecie i maksymalnym chaosie. Widzisz, że filmy takie jak Ostatnia fala czy Mad Max nie powstały po prostu. To były historie o przetrwaniu. Studia zostały zniszczone. Talenty desperacko szukały możliwości. Nie było żadnych zasad.
To wyjaśnia, dlaczego historia australijskiego kina ma tak wyraźny, szorstki smak w porównaniu z hollywoodzkim blichtrem. Tu nie chodziło o umiejętności. Wystąpił problem z hałasem. O krwi. I o uruchomieniu aparatu, zanim skończą się pieniądze. Fascynujące spojrzenie na filmowy moment, równie dziki jak jego bohaterowie.
Podwójny występ, który nigdy nie miał miejsca
Quentin Tarantino uwielbia grindhouse’y. Na ich estetyce zbudował całą swoją karierę. Kiedy więc w końcu dostał szansę nakręcenia takiego filmu, nie nakręcił tylko jednego filmu. Zdjął dwa. Grindhouse to nie film. To jest wydarzenie. Brudne, głośne i celowo chaotyczne widowisko, które ma sprawić, że poczujesz się, jakbyś wypożyczył kasetę VHS od podejrzanego faceta w 1974 roku.
Koncepcja jest prosta. Dwa fałszywe zwiastuny. Dwa filmy pełnometrażowe. To wszystko splata się ze wspomnieniami z kin plenerowych. Tarantino jest reżyserem „Śmierci za kierownicą”. Rob Zombie wyreżyserował Planet Terror. Wymienili się także przyczepami. Tarantino napisał zwiastun parodii horroru science-fiction Zombie. Zombie napisał zwiastun parodii thrillera Tarantino o masowych morderstwach samochodowych.
To wszystko jest celowo chaotyczne. Zarysowania, przebarwienia, imitacje zagubionych szpul filmowych. Wszystko to służy sprzedaży iluzji. Czy to działa? Dla fanów – tak. To list miłosny do ery kina klasy B, której eksploracją nie było całkiem Hollywood. Grindhouse to praktyczne zastosowanie tej historii. Dostaniesz Kurta Russella w roli kaskadera Mike’a, psychopaty za kierownicą muscle cara. Rose McGowan gra kobietę z nogą piły mechanicznej. Dostajesz redundancję. Czysty, nieskazitelny nadmiar.
Czas jest przesadzony. Tempo jest powolne. Część krytyków znienawidziła ten film. Chcieli czystych cięć. Chcieli spójności narracji. Nie dotarli do celu. Chodzi o niegrzeczność. Chodzi o zbiorowe doświadczenie. Jest przeznaczony do oglądania ze znajomymi, krzyczenia na ekran, ignorowania dziur w fabule, bo akrobacje są na tyle fajne, że można je wybaczyć.
IMDb ocenia go na 7,5. Całkiem nieźle jak na projekt, który rzuca wyzwanie tradycyjnej strukturze. To nie jest dla każdego. Jeśli chcesz fajnej historii, poszukaj gdzie indziej. Jeśli chcesz poczuć się, jakbyś siedział w lepkim fotelu w kinie i oglądał coś niebezpiecznego, to jest to. To kulminacja połączenia wyzysku i amerykańskiego wyzysku w jeden weekend filmowej przemocy.
Pułapka „Śmierć nie jest straszna”: dlaczego powolny thriller Tarantino uderza inaczej
Myślisz, że znasz Quentina Tarantino. Czekasz na dialogi. Fetysze stóp. Nagła, krwawa przemoc. Death Is No Fear wyrzuca to wszystko przez okno w pierwszych dwóch aktach. To pułapka. Powoli narastające poczucie lęku, które nie ma nic wspólnego z odwagą, a wszystko z kontrolą.
Oto druga część Grindhouse, podwójnego filmu fabularnego z 2007 roku, który Rodriguez i Tarantino stworzyli, aby satyrować doświadczenie kina grindhouse, jednocześnie składając mu hołd. Jeśli Planet Terror jest głośną, chaotyczną eksplozją, Death Is No Fear to cichy szum przed uderzeniem. Ocena IMDb to przyzwoite 7,0, ale wpływ kulturowy? Znacznie wyżej.
Zabij mechaników
Kaskader Kaskader. To jest postać Kurta Russella. Albo po prostu kaskader. Nie potrzebuje nazwiska, bo zapamiętasz tylko samochód. Zmodyfikowany Pontiac GTO. Ten ze wzmocnioną klatką bezpieczeństwa. Taki, którego nie da się zatrzymać.
Film działa, bo jest podzielony. Dwie grupy. Kobiety, które spędzają razem czas. Człowiek, który na nie poluje. Całość przypomina thriller z lat 70. Ziarnisty film. Dźwięk analogowy. Brak cyfrowej płynności. Tarantino chciał, żeby wyglądało, jakby zostało nakręcone na taśmie 35 mm, a następnie celowo słabo przeniesione na inny nośnik. Estetyka Grindhouse to nie tylko chwyt marketingowy. To jest tekstura strachu.
“Samochód to broń. Kierowca to tylko spust.”
Dlaczego dzieli fanów
Ludzie kłócą się o ten film. Zawsze się kłócili. Czy jest seksistą? Czy jest feministą? Obydwa. I ani jedno, ani drugie. Tarantino wyobraża sobie męskie spojrzenie, a następnie je dekonstruuje. Pierwsza grupa kobiet? Są zniszczone. Druga grupa? Opierają się. Przechytrzą go. Biorą kierownicę w swoje ręce.
To fantazja o zemście w przebraniu slashera. Ale horroru nie ma we krwi. Mówi swobodnym tonem, jakiego używa Kaskader, rozmawiając z nimi. W jego uroku. W swojej arogancji. Uważa się za nietykalnego. Technicznie rzecz biorąc, jest. Jego samochód jest odporny na śmierć. Ale ludzie nie.
Obsada, która kręci film
Rose McGowan odegrała w tym filmie ogromną rolę. Grindhouse zmieniła trajektorię swojej kariery. Wniosła surową, niechlujną energię, która ugruntowała film. Kurta Russella? Był doskonały. Nie dlatego, że jest legendarną gwiazdą kina akcji, ale dlatego, że odgrywa tę rolę z przerażającym, delikatnym uśmiechem. On nie warczy. Szepcze.
Freddy Rodriguez i Josh Brolin mają swoje momenty, ale to nie jest ich program. Chodzi o kota i mysz. I w połowie przypadków wygrywa kot.
Kontekst podwójnej funkcji
Nie można w pełni zrozumieć śmierci nie ma strachu bez Planet Terror. Zostały zaprojektowane tak, aby można je było oglądać razem. Fałszywe reklamy pomiędzy? Utracone ziarno filmu? To wszystko tworzy świat. Świat, w którym filmy są niebezpieczne. Gdzie rozrywka boli.
Tarantino nie tylko kręcił film. On stworzył to doświadczenie. Nostalgiczne, brutalne i nieco niewygodne przeżycie. I zadziałało. Albo nie. Zależy, czy podobała ci się podróż. Większość ludzi nie spodziewała się tego.
Śmierć nie jest straszna: samochód, który nigdy się nie rozbija
Jest jeden facet. Mikrofon. Nazywa siebie „kaskaderem”. Lub oczywiście Double w oryginalnym tureckim kontekście, ale trzymajmy się tego, co dał nam Tarantino. To seryjny morderca z bardzo specyficznym zwrotem akcji. Przebudowuje swój samochód. Nie byle jaki, ale wzmocniony samochód typu muscle car, który zmieści wszystko. Wypadki drogowe? Wychodzi bez najmniejszego zadrapania. To nie jest szczęście. To jest inżynieria. Zimna, kalkulacyjna inżynieria.
Zwykle żeruje na młodych kobietach. Jest to ustalony wzór. Ale tym razem wybiera niewłaściwy cel. Dynamika się zmienia. Skrypt jest odwrócony. Nagle nie jest to już tylko zabawa w kotka i myszkę; to pułapka, która się zatrzaskuje.
Śmierć nie jest straszna znajduje się w tym dziwnym, okrutnym zakątku filmografii Quentina Tarantino. To nie jest Pulp Fiction. Nie ma tu chłodnego, zdystansowanego dialogu. Jest wilgotno. Jest głośno. W filmie jest duża dawka krwi i przemocy, która sprawia wrażenie niemal fizycznej. Czujesz cios.
- Gatunek: Dramat (z mocnymi elementami thrillera/akcji)
- IMDb: 7.0
- Rok: 2007
- Reżyseria: Quentin Tarantino
- W rolach głównych: Kurt Russell, Rosario Dowan, Zoe Bell
Russell jest straszny. Nie dlatego, że krzyczy, ale dlatego, że nie krzyczy. Jest spokojny. Jest profesjonalistą. To występ, który wywołuje gęsią skórkę.
Kanał Z: Wspaniała obsesja (2004) – IMDb: 7,7
Teraz następuje ostry zakręt. Lewy.
Zapomnij o krwi. Zapomnij o samochodach typu muscle car. Jedziemy do Los Angeles, ale nie do Hollywood. Zagłębiamy się w dziwną, undergroundową scenę telewizyjną lat 70. i 80. XX wieku.
Kanał Z był kanałem kablowym. Nie dla mas. Dla miłośników kina. Dla wyrzutków. Dla tych, którzy chcieli oglądać filmy artystyczne, zagraniczne dramaty i mało znane klasyki, którymi nikt inny się nie interesował.
Dokument Z Channel: Magnificent Obsession to nie tylko opowieść o kinie. Oto historia Toma Lutza. Gay, który prowadził stację w mieście, który nie do końca rozumiał, co z tym zrobić. Albo filmy, które kochał. Z pasją gromadził kolekcję. Z obsesją. Odkrył dla publiczności takich reżyserów jak Pier Paolo Pasolini, Michelangelo Antonioni i Andriej Tarkowski. Dał im dom, gdy amerykańska telewizja je zignorowała.
Film jest listem miłosnym do kuratora. Pomysł, że ktoś gdzieś naprawdę przejmuje się tym, co oglądasz. Mniejszy nacisk kładziony jest na gwiazdy, a większy na system. Biurokracja. Walka o zachowanie sztuki w środowisku komercyjnym.
Jest cichy. Jest zamyślony. Ostry kontrast z Śmierć nie jest straszna. Ale oba filmy opowiadają o kontroli. Tarantino kontroluje przemoc. Lutz kontrolował ekran.
Kill Bill: Film 1 (2003) – Czerwony dywan zemsty
Znasz tę sukienkę. Widziałeś tę walkę. Prawdopodobnie próbowałeś odtworzyć kopnięcie w swojej kuchni i zakończyło się to niepowodzeniem.
Pierwszy tom dwuczęściowej sagi o zemście Quentina Tarantino to coś więcej niż tylko film. To jest przycisk resetowania kultury. Wydany w 2003 roku film Kill Bill: The Movie 1 wysyła Pannę młodą – graną z zabójczą gracją przez Umę Thurman – na ścieżkę zniszczenia, która mniej przypomina narrację, a bardziej gorączkowy sen napisany krwią i żółcią.
Dlaczego ten film uderza inaczej?
To mieszanka gatunków. Tarantino nawiązuje nie tylko do filmów o sztukach walki czy spaghetti westernów. Absorbuje je. Wyrzuca je z powrotem jako coś zupełnie nowego. Ścieżka dźwiękowa, na której występują Ryuichi Sakamoto i inni, przepełnia dramat operowy, gdy bohaterka Thurmana pokonuje wrogów kataną, która błyszczy pod kamerą.
Film ma solidną ocenę 8,1 na IMDb, co świadczy o tym, jak dobrze zachował swoją aktualność. Jest głośny. Jest okrutny. Jest stylowy w sposób, który sprawia, że obejrzysz go dwa razy.
Film ma potężną obsadę, ale to chemia między bohaterami kręci całą fabułę. David Carradine jako Bill wprowadza lodowaty spokój w chaos. Daryl Hannah jako Ella Driver to chyba najlepszy czarny charakter współczesnego kina: psychopatyczny, małostkowy i niezapomniany. Nie możemy też zapomnieć o scenie otwierającej w mieszkaniu O-Rena Ishii. To mistrzowska klasa napięcia, ciszy i nagłych wybuchów akcji.
Niektórzy krytycy uznali film za przesadę. Mieli rację. Tak to było zamierzone.
„Nie chodzi tylko o morderstwo. Chodzi o sztukę zabijania”.
Taki jest klimat. Tarantino traktuje walki na miecze jak numery baletowe. Każdy strajk ma swój cel. Każda blokada jest dialogiem.
Jeśli szukasz realizmu, włącz reportaż. Jeśli chcesz, aby film przypominał ożywiony komiks, to właśnie on.
Tak, jest kontynuacja. Ale film 1? To jest hak. Ten, który wciągnął publiczność i nie puścił.
Jackie Brown (1997) – IMDb: 7,5
Nie wszystko, czego Tarantino dotknie, zamienia się w neonową rzeź. Czasami po prostu obserwuje, jak ludzie rozmawiają. „Jackie Brown” to rzadki moment, w którym obsesja reżysera na punkcie dialogu przeważa nad jego miłością do pościgów samochodowych i makiet. Wydany w 1997 roku film wyróżnia się na tle całej jego filmografii. On twardo stąpa po ziemi. Jest powolny. Dla wielu jest to najbardziej dojrzała rzecz, jaką kiedykolwiek zrobił.
Film opowiada historię Jackie Brown, stewardesy, granej ze znużonym wdziękiem przez Pam Grier. Przemyca pieniądze dla swojego szefa rusznikarza Ordella Robbiego, granego przez Samuela L. Jacksona. Ale nie robi tego dla adrenaliny. Robi to, żeby przeżyć. Aby zbudować życie po chaotycznym rozwodzie i pustym koncie bankowym. Stawką nie jest tu los świata. To tylko jej zakłady.
„Chciałem po prostu stać się osobą, która potrafi o siebie zadbać”.
To zdanie wyjaśnia wszystko. Film uwzględnia wiek Jackie. Szanuje jej zmęczenie. W przeciwieństwie do hiperstylizowanych bohaterów Kill Billa czy Pulp Fiction, Jackie po prostu próbuje nawigować w systemie, który chce ją wykorzystać. Agent FBI Ray Nico i agent Biura ds. Alkoholu, Tytoniu i Broni Palnej Max Cherry chcą jej współpracy. Ordell pragnie jej lojalności. Chce zrezygnować z gry.
Tempo jest celowo spójne. Sceny pozostają. Przyglądasz się, jak ludzie palą. Patrzysz, jak piją kawę. To wydaje się prawdziwe. Ścieżka dźwiękowa, zawierająca hojne dawki muzyki Curtisa Mayfielda, dodaje warstwę uduchowienia, której brakuje w innych jego dziełach. To nie tylko hałas w tle. To jest rdzeń emocjonalny.
Podstawą jest występ Pam Grier. Prowadzi film bez potrzeby krzyku i walki. Jej cicha determinacja jest silniejsza niż jakakolwiek walka na miecze. Samuel L. Jackson wnosi do roli Ordella swój zwykły urok, czyniąc złoczyńcę niemal sympatycznym dzięki swojej pewności siebie. Robert Forster jako starzejący się stróż prawa Max Cherry wnosi delikatną godność, która ostro kontrastuje z przestępczym podziemiem.
Jeśli Kill Bill to krzyczący Tarantino, to Jackie Brown to jego szept. Udowodnił, że potrafi pracować z niuansami. Pokazuje, że napięcie nie zawsze potrzebuje krwi, żeby zadziałało. Czasami wszystko, czego potrzebuje, to kobieta próbująca obmyślić swój następny ruch, gdy świat wokół niej się zamyka.
11. Od zmierzchu do świtu (1996) – IMDb: 7.2
Pomijając „Jackiego Browna” – jeden z najpopularniejszych filmów Tarantino tamtego okresu – lista przenosi nas w mroczniejszą i bardziej krwawą stronę ducha lat 90. Po historii przemytu wartej pół miliona dolarów z Pam Grier w roli głównej oraz takich gigantów jak Samuel L. Jackson i Robert De Niro, widzimy, jak film może w jednej chwili zmienić się z dramatu w czysty horror science-fiction. Jackie Brown, który uzyskał ocenę 7,5 na IMDb i usatysfakcjonowaną publiczność, na kolejnym przystanku ustępuje miejsca dziwnemu, ale doskonałemu duetowi Roberta Rodrigueza i Quentina Tarantino.
A oto ten dziwny duet: From Dusk Till Dawn.
Na pierwszy rzut oka ten film z 1996 roku zaczyna się od zwykłej historii o ucieczce. Dwóch braci kryminalistów, Seth i Richard Gekko, ucieka z więzienia i kieruje się w stronę granicy z Meksykiem. Po drodze biorą zakładników nieznaną im rodzinę, aby wraz z nimi przekroczyć granicę. Plan jest prosty. Szybko I w pierwszej części widz otrzymuje typowy dramat kryminalny. Bohaterowie grani przez Samuela L. Jacksona i synów Harveya Keitela są pełni napięcia.
Ale potem nadchodzi noc.
A film nagle zmienia gatunek. Drzwi burdelu otwierają się, ukazując węże, krew i wampiry. Tak, dobrze słyszałeś. Film kryminalny momentalnie zamienia się w wampirzy horror. To przejście jest jednym z najodważniejszych posunięć w historii kina. Widz jest zszokowany. Minutę temu oglądałeś poważny dramat kryminalny, a za chwilę masz do czynienia z hordą wampirów.
Chemia, jaką stworzyła reżyseria Roberta Rodrigueza i scenariusz Quentina Tarantino, pozostawiła niezatarty ślad w popkulturze lat 90. Film zyskał uznanie widzów, uzyskując ocenę 7,2 na IMDb, a z czasem zyskał status kultowego.
Dlaczego to przejście działa? Bo film na bieżąco ustala swoje własne zasady. Jest niesamowicie okrutny, krwawy i zarazem komiczny. Dialogi Tarantino w połączeniu z wizualną brutalnością Rodrigueza tworzą mieszankę, która trzyma widza w napięciu.
Bohaterowie filmu również dostosowują się do tych zmian. Obciążona hipoteką rodzina na pierwszy rzut oka wygląda na niewinne ofiary. Jednak w miarę rozwoju fabuły okazuje się, że każdy z nich ma swoje własne cierpienia i własne bitwy. Szczególnie postać grana przez Juliette Lewis staje się emocjonalną osią filmu.
Cztery pokoje (1995) – IMDb: 6.8
Gatunek się zmienia. Ostry.
Zamiast jednego reżysera masz czterech. Cztery pokoje to antologia. Nocleg w luksusowym hotelu. Recepcjonista imieniem Jimmy, grany przez Tima Rotha, chce po prostu przetrwać do świtu. Musi wykonać cztery różne zadania dla czterech różnych gości. Każdy odcinek jest kręcony przez znanego reżysera. Quentina Tarantino. Roberta Rodrigueza. Allison Anders. Alexa Rockwella.
To jest chaotyczne. To bałagan. Ale to, co sprawia, że film działa, to sama ilość pokazanego talentu.
W odcinku Tarantino Harvey Keitel gra szefa mafii, który zatrudnia Jimmy’ego do zwrotu skradzionego naszyjnika. A rola Rodrigueza? Czysty chaos. Pokój pełen materiałów wybuchowych i bardzo zdezorientowana recepcjonistka. To energia From Dusk Till Dawn, bez wampirów. Pozostałe dwa odcinki są spokojniejsze i mroczniejsze, ale wciąż pełne ducha kina niezależnego lat 90.
Po co to oglądać? Zobaczyć Tarantino i Rodrigueza pracujących w tym samym kadrze, nawet jeśli nie pojawiają się razem na ekranie. To jest kapsuła czasu. Dziwna, cudowna kapsuła czasu.
Kluczowe fakty:
-
Gatunek: Dramat, Komedia, Kryminał
-
IMDb: 6.8
-
Rok: 1995
-
Reżyseria: Quentin Tarantino, Robert Rodriguez, Allison Anders, Alex Rockwell
-
Aktorzy: Tim Roth, Quentin Tarantino, Harvey Keitel, Bruce Willis
To nie jest film doskonały. Niektóre odcinki się przeciągają, inne sprawiają wrażenie pośpiechu. Ale o to właśnie chodzi. To zbiór szkiców. Impreza, która trwa zbyt długo. Po obejrzeniu ma się wrażenie, jakby się tam było. Odurzony kreatywnością.
Desperado (1995) – IMDb: 7.2
Wejściu Roberta Rodrigueza po „Czterech pokojach” towarzyszyła jedna z najbardziej kultowych sekwencji otwierających w historii kina. Desperat. 1995. Scenariusz Tarantino. Antonio Banderas, wyłaniający się z wizerunku El Mariachi, stał się legendą, która rozprzestrzeniła się na cały świat.
Scena podczas gry na gitarze? Doskonały. Atmosfera spokojnego miasteczka w południowym Meksyku staje się napięta, aż do wybuchu przemocy. Tym razem Banderas to nie tylko muzyk, ale oderwany od rzeczywistości bandyta szukający zemsty. Konfrontuje go z Brucem Willisem, twórcą Jumanji.
„Słychać, że czas się zbliża. I teraz nadszedł”.
To zdanie oddaje ducha filmu. Sceny akcji, zwłaszcza kręcenie całego piętra hotelu w jednym, ciągłym ujęciu, przekraczały ówczesne ograniczenia techniczne. To tutaj wizja Rodrigueza osiąga swój szczyt: niski budżet, ale wysoki styl.
- Gatunek: Akcja, Przygoda
- IMDb: 7.2
- Rok: 1995
- Reżyseria: Robert Rodriguez
- Scenariusz: Quentin Tarantino
- Aktorzy: Antonio Banderas, Salma Hayek, Joaquim de Almeida, Steve Buscemi, Peter Mark Parent, Michael Parks, Victor Rivero, John Finn, Ernest Guzman, Samuel L. Jackson, Bruce Willis, Marlene Taylor
Pulp Fiction: film, który złamał wszystkie zasady
A teraz – waga ciężka. Ten sam film, który nie tylko zmienił kino, ale przeprogramował mózgi całego pokolenia.
Pulp Fiction ma ocenę 8,9 na IMDb. To nie tylko wysoka liczba. To reset kulturowy.
Film ten wyreżyserował Quentin Tarantino. Napisał także scenariusz. I nie wybrał bezpiecznej drogi. Wzięło gatunek dramatu kryminalnego, rozerwało go na kawałki i złożyło na nowo w sposób, którego nikt się nie spodziewał. Fabuła nie jest liniowa. Skacze z punktu do punktu. Czas się zagina. Myślisz, że wiesz, co się dzieje, ale potem scena nagle przenosi się w inne miejsce, w inne postacie i nagle poprzedni moment nabiera większego sensu. Lub mniejszy.
Zespół aktorów jest nie bez powodu legendarny. John Travolta odkrył tu siebie na nowo. Nie był już tylko gwiazdą disco; stał się Vincentem Vegą – fajnym, powściągliwym facetem, który nosi teczkę, którą każdy chce mieć. Samuel L. Jackson gra Julesa Winnfielda, płatnego zabójcę, który ma werset biblijny na każdą okazję. Ich chemia? Elektryczny.
Jest też Uma Thurman w roli Mii Wallace. Przynosi blask, niebezpieczeństwo i scenę przedawkowania, która wciąż wywołuje u ludzi niepokój. Bruce Willis pojawia się jako Butch Coolidge, bokser, który postanawia wycofać się ze sportu i przetrwać noc.
Film jest okrutny. Jest zabawny. To głęboko filozoficzny temat odkupienia i karmy, opakowany w dialogi, które brzmią jak rozmawiają prawdziwi ludzie, tylko mądrzejsi i bardziej stylizowani.
-
Gatunek: Thriller, Kryminał, Dramat
-
IMDb: 8.9
-
Rok: 1994
-
Reżyseria: Quentin Tarantino
-
Aktorzy: John Travolta, Uma Thurman, Samuel L. Jackson, Bruce Willis, Tim Roth, Ving Rhames, Harvey Weinstein
Wpływ był natychmiastowy. Filmy niezależne otrzymały dofinansowanie. Dialog stał się królem. A ścieżka dźwiękowa? Ikonowy. Surf rock spotyka się z muzyką soul. Nie tylko towarzyszył filmowi; on to zdefiniował.
Można to oglądać dziesięć razy. Nadal zauważysz coś nowego. Wzrok. Linia dialogu. Nawiązanie do burgera, który nie istnieje.
Nie jest idealny. Niektórzy uważają, że przemoc jest przesadna. Inni uważają, że dialog jest przeciągnięty. Ale o to właśnie chodzi. Jest głośny. To jest chaotyczne. On żyje.
I tak, uczynił Harveya Weinsteina potężną postacią w Hollywood, na dobre i na złe. Branża zmieniła się z dnia na dzień. Każdy chciał być Tarantino. Większość nie powiodła się. Ten film? Wyróżnia się.
Wściekłe psy: film, od którego wszystko się zaczęło
Nie można mówić o Tarantino bez uznania iskry. Pulp Fiction uczyniło go oczywiście światową ikoną. Założył markę. Ale Reservoir Dogs było uderzeniem pioruna. Moment, w którym świat powiedział: czekaj, kim jest ten facet?
Wydany w 1992 to nie tylko film o napadzie. To jest szybkowar. Pokój pełen nieznających się przestępców, czekających na pracę, która nie idzie zgodnie z planem. I tam zostają. Prawie całkowicie.
- Gatunek: Kryminał, Thriller
- IMDb: 8.3
- Rok: 1992
- Reżyseria: Quentin Tarantino
- Kluczowi wykonawcy: Harvey Keitel, Tim Roth, Michael Madsen
Co to jest geniusz? W ekonomii. Niski budżet. Jedna główna lokalizacja. Napięcie czerpie z dialogów ostrych jak odłamki szkła. Tarantino udowodnił, że nie potrzeba eksplozji, żeby widz był przyklejony do ekranu. Wszystko, czego potrzebujesz, to postacie posiadające tajemnice i głos, który nie da się zamknąć.
Ustalił wzór. Nielinearna narracja, odniesienia do popkultury, nagła przemoc. Wszystko wraca do tego magazynu. Przed skrzyżowaniem ścieżek i przerwami tanecznymi w Pulp Fiction był tylko biały pokój i ból.
Co uderza mocniej? Wypolerowana pewność siebie w późniejszych filmach czy surowa, klaustrofobiczna panika tego debiutu? Większość fanów twierdzi, że debiut ma więcej duszy. Jest niepolerowany. Niebezpieczny.
“Nie daję napiwków, bo tak nakazuje społeczeństwo. To jasne? To jasne!”
Ta linia? To jest teza. To nie są czarujący gangsterzy. To ludzie załamani, znajdujący się w złej sytuacji. Film prosi Cię o obejrzenie ich rozpadu. I robisz to. Ponieważ to ekscytujące. Nie dlatego, że jest dobre. Ponieważ jest prawdziwy, na swój pokręcony sposób.
Dziedzictwo to nie tylko wyniki kasowe. To zmiana w niezależnym kinie. Dowód na to, że wizja reżysera może przebić wymagania studia. Wściekłe psy nie tylko rozpoczęły karierę. Zmienił zasady gry. A Tarantino? Nigdy nie oglądał się za siebie. Po prostu kopałem głębiej w podziemiach. Pozostawiając nas z pytaniem, co będzie dalej. A może po prostu pamiętasz, jak to wszystko się zaczęło.
Dlaczego „Piesowi goście” są nadal aktualni
Skok na diamenty pogrążył się w chaosie. Plan upadł natychmiast. Teraz zespół składa się z kilku facetów w magazynie, pocących się, rozglądających się i zastanawiających się, który z nich ma urządzenie podsłuchowe. Nikt nie wie, kim jest tutaj Kozak. Ta paranoja? Ona jest motorem całego filmu.
Debiutancki film fabularny Quentina Tarantino „Boy Dogs” nie tylko zapoczątkował karierę reżysera. Na nowo zdefiniował sposób, w jaki ludzie postrzegali kino niezależne na początku lat 90. Wydany w 1992 to pełen napięcia, klaustrofobiczny dramat, który bardziej opiera się na dialogu i napięciu niż drogich sekwencjach akcji. Nie potrzebujesz eksplozji, żeby poczuć ciepło. Dość Harveya Keitela, Tima Rotha i Michaela Madsena stojących w pokoju i nie ufających sobie nawzajem.
Gatunek: Dramat, Akcja
IMDb: 8.3
Rok: 1992
Reżyseria: Quentin Tarantino
W rolach głównych: Harvey Keitel, Tim Roth, Michael Madsen
To dziwne, jaką wagę dziś noszą te nazwy. Wtedy byli po prostu aktorami w niskobudżetowym filmie. Dziś Dog Boys ma ocenę IMDb na poziomie 8,3. To nie tylko dobre. To legendarny status. Film udowadnia, że można podejmować akcję, nie pokazując samej akcji. Napięcie żyje w przerwach. Sposób, w jaki pan White (Keitel) patrzy na pana Orange (Roth). W czystej panice pan Pink (Madsen) żąda swojej części.
Tarantino ustala tutaj zasady. Nieliniowa narracja. Odniesienia do popkultury wplecione w mocne rozmowy kryminalne. Przemoc, która wydaje się nagła i brutalna, a nie choreograficzna. To jest rysunek. Ale to także bardzo efektowna opowieść o zdradzie.
Dlaczego więc wciąż o tym rozmawiamy? Bo pytanie nie brzmi po prostu „kto tu jest Kozakiem?” Pytanie brzmi: „komu możesz zaufać?” A w tym pokoju odpowiedź brzmi: nikt.




































