DNA na ścianach jaskiń zmienia zrozumienie przeszłości

0
18

Wydaje nam się, że dobrze znamy naszych przodków. Wyrzeźbili postacie i pozostawili odciski dłoni na kamieniu.

Ale przez lata były to tylko obrazy. Piękne zdjęcia. Widzieliśmy co zrobili, ale nie mieliśmy pojęcia kto trzymał pędzel.

Sztuka skalarna jest uparta. „Przykleja się” do ściany. Wszystko inne na miejscu wykopalisk – ziemia, kości, narzędzia – gnije lub ulega rozkładowi. Brak połączenia z DNA. Po prostu piękna, ale cicha otchłań historii.

„Sztuka skalarna łączy nas z naszymi przodkami… ale do niedawna pozostawała „poza zasięgiem paleogenetyków”.

Potem jeden zespół zaczął inaczej patrzeć na ściany. Nie jako płótno, ale jako archiwum.

Badanie opublikowane w czasopiśmie Nature Communications dowodzi, że ludzkie DNA może zachować się na wapieniu przez tysiące lat. Nie pod ziemią, ale na powierzchni.

Było to częścią projektu First Art. Naukowcy z Hiszpanii, Portugalii i Instytutu Maxa Plancka zbadali 24 panele w 11 jaskiniach. Proste linie, szablony dłoni. Wydawało się, że ktoś próbował odstraszyć lamparty kijem – najwyraźniej neolityczny humor niewiele się zmienił.

Pobrali próbki ze zdjęć. Do kontroli pobrano próbki z pobliskich pustych ścian. Przeanalizowali nawet rurkę z kości, która podejrzanie przypominała nowoczesną puszkę farby w sprayu – w czasach prehistorycznych służyła do wdmuchiwania czerwonej ochry przez puste nozdrza.

Wyniki były mieszane. Typowe dla tego typu nauki.

Ze 120 próbek ze ścian?

Tylko u pięciu uzyskano ludzkie DNA.

Brzmi obiecująco, dopóki nie przeczytasz przypisów. Dwie z tych próbek stanowiły „czysty” materiał ludzki. Pot. Ślina z „pistoletu natryskowego do kości”. Prawdopodobnie krew.

Pozostałe trzy zawierały mieszaninę zwierzęcego DNA. Najprawdopodobniej spowodowała to woda deszczowa, która później przedostała się do środka. Zanieczyszczenie się zdarza.

Ale tu jest haczyk.

Cztery z pięciu pozytywnych próbek pobrano z pustych ścian. Z obszarów kontrolnych. Te właśnie części, które teoretycznie nic nie zawierały.

Malowane panele? Przeważnie milczeli. Tylko jeden panel dał wynik. „Aerograf kostny”? Bezużyteczny. Zostało wywołane hałasem przez współczesne DNA. To było tak, jakby asystent laboratoryjny kichnął na próbkę.

Dlaczego?

Kalcyt.

Wapienna srebrna podszewka. Ta twarda, biała skorupa pokrywająca stare obrazy działa jak tarcza. Izoluje DNA. Chroni ją. Bez tego sygnał genetyczny wyparowuje.

DNA, które została odzyskane

opowiedziała swoją historię.

Współcześni ludzie. Zachodni łowcy-zbieracze. Ci, którzy mieszkali na terytorium Iberii na długo przed tym, zanim Rzymianie zaczęli się z nimi ingerować.

Ippolito Collado Giraldo właśnie na to liczył.

„Nie mogliśmy się doczekać sprawdzenia, czy kontakt pozostawił ślady… potencjalnie umożliwiające nam uzyskanie profili genetycznych.”

Udało im się. W pewnym sensie.

Skuteczność tej metody jest niska. Dane są fragmentaryczne. Alba Bossoms Mesa ostrzega, że ​​wyniki są „bardzo zmienne”. Ale ona nie jest zdesperowana.

Dlaczego?

Ponieważ metoda generalnie działa.

Pomyśl o tym. Wcześniej sztuka jaskiniowa milczała. Teraz szepcze.

Możemy dowiedzieć się, kto dotknął ściany. Człowiek? Kobieta? Do jakiej grupy należeli? Jak głęboko weszli w ciemność?

Matthias Meyer nazywa te ściany „archiwami genetycznymi”. Prawdopodobnie ma rację.

Metoda wymaga polerowania. Musisz nauczyć się przewidywać, kiedy spodziewać się rezultatów. Ale drzwi są teraz otwarte.

Być może nie będziemy w stanie skonstruować przejrzystego drzewa genealogicznego każdego muralu. Nie będziemy wymieniać nazwisk każdego artysty.

Ale puste ściany też słuchają. I pamiętają wszystko.