Ogromne straty energii podczas wydobywania Bitcoinów

0
6

Opóźnienia powodują zużycie prądu. Dużo prądu. Naukowcy twierdzą, że straty energii wynikające z nieudanych prób wydobycia bitcoinów są obecnie porównywalne z produkcją całej szwajcarskiej elektrowni wodnej. Tylko się mylę.

Sytuacja nie powinna być tak chaotyczna. A dokładniej, za nic nie powinno to kosztować tak dużo. Badanie, opublikowane 26 maja w czasopiśmie PNAS Nexus, analizuje matematykę stojącą za rozproszoną księgą rachunkową Bitcoin. Autorzy zbudowali model pozwalający zrozumieć, jak sieć funkcjonuje w praktyce. Liczby są przerażające. W 2025 r. po prostu zmarnowano około 16 000 megawatów energii. Zmarnowano. Dzieje się tak, ponieważ górnicy przekazują sobie nawzajem moc obliczeniową swoich komputerów, próbując jako pierwsi otrzymać nagrodę za ten sam blok. Straty te odpowiadają łącznej mocy 701 szwajcarskich elektrowni wodnych.

Czekać. To nie jest całkowity rachunek za prąd. To tylko część „śmieciowa”.

Wszystko inne zużywa około 138 terawatogodzin rocznie. To więcej niż w Norwegii i Holandii razem wziętych.

U kresu sił

Ludzie mówią o śladzie węglowym. Rozmawialiśmy kiedyś o wodzie. W 2023 r. ONZ odnotowała, że ​​wydobycie Bitcoinów zużywa ilość wody chłodzącej wystarczającą dla 300 milionów ludzi w Afryce Subsaharyjskiej. Serwery chłodzone cieczą są urządzeniami bardzo chciwymi.

Jak to działa? Już wiesz. Dowód pracy (dowód wykonanej pracy). Cyfrowa łamigłówka, która staje się coraz bardziej złożona w miarę dołączania coraz większej liczby uczestników. Kto pierwszy go rozwiąże, otrzymuje blok z nagrodą pieniężną. W teorii jest to eleganckie. W praktyce jest to krwawa rywalizacja.

Ponieważ nagroda jest ogromna, specjalistyczny sprzęt kosztuje fortunę. Centra danych rosną jak chwasty. Szybkość ma znaczenie. Nie godziny, ale ułamki sekund.

To jest problem. Dwie osoby mogą rozwiązać zagadkę niemal jednocześnie. Oboje krzyczą: „Zrobiłem to!”. Obaj publikują blok. Jeden z tych bloków umiera. Zostaje „sierotą”. Cała ta energia elektryczna, która została zmarnowana na rozwiązywanie problemu matematycznego, którym nikt inny się nie przejmuje? Stracony. Na kawałki. Zmarnowane ciepło.

„Losowe forki to nieefektywność… powodująca marnowanie zasobów obliczeniowych, a co za tym idzie i energii” – napisali naukowcy.

Nie mylą się. To zwiększa koszty. Zwiększa to koszty środowiskowe utrzymywania „bezpieczeństwa” systemu.

Ethereum próbowało to naprawić, przechodząc na dowód stawki. Dzięki temu spala się znacznie mniej energii. Ale Ethereum to nie Bitcoin. Kapitalizacja Bitcoina przekracza 1,1 biliona dolarów. To ogromna ilość. Bitcoin przewyższa Ethereum o 80%. Bitcoin nadal jest królem zużycia energii. Bezwarunkowo.

Kto trzyma smycz

Stare modele traktowały górników jak równych obywateli na płaskiej płaszczyźnie. Nowe badanie mówi, że nie. Geografia ma znaczenie. Odległość od serwera ma znaczenie. Opóźnienie ma znaczenie.

Stworzyli model zerowy. Linia bazowa. I odkryli coś niepokojącego w strukturze systemu. Chińscy górnicy zniknęli po zakazie z 2022 roku. Ale pustka nie pozostała pusta. Rozpoczęła się konsolidacja.

Kto wygrywa? Tylko trzy baseny wydobywcze kontrolują ponad 50% wszystkich nowych bloków.

Dlaczego to jest przerażające?

Pomyśl o „ataku 51%”. Jeśli kilka grup będzie miało zbyt dużą władzę, może napisać historię na nowo. Mogą wprowadzać fałszywe transakcje. Mogą zagwarantować, że ich łańcuch będzie najdłuższy, ponieważ sami decydują, jaki będzie. Zasady uginają się pod presją tych, którzy mają największe „pięści”.

Ta koncentracja zakłóca prowizje. Górnicy mogą Cię zignorować. Opóźnianie transakcji dla zabawy lub zysku. Wydaje się to arbitralne. Mam wrażenie, że gra jest sfałszowana. A mimo to wszyscy grają dalej.

Energia wyparowuje w powietrze. Baseny są coraz większe. A następny blok już czeka.