Księżycowa pułapka: ryzyko programu Artemis

0
14

Jim Bridenstine, były administrator NASA, pamięta „stare dobre czasy”. A przynajmniej epokę, w której architektura inżynierska była prostsza. Teraz kieruje firmą Quantum Space.

Niedawno w podcaście „This Week in Space” Bridenstine wypuściła ptaka z klatki i wyraziła poważne obawy dotyczące lądowników księżycowych Artemis. Ponadto wierzy, że wybrane podejście architektoniczne może stać się prawdziwą pułapką.

„To się na nas zemści” – ostrzegł. I może ma rację.

Iluzja prostoty programu Apollo

Pamiętajmy o Apollinie.
John Kennedy wyznaczył sobie cel. Osiem lat później ludzie stanęli na Księżycu.
Dlaczego było to możliwe?
Tak, zadania inżynieryjne stojące przed astronautami były poważne, ale projekt był niezwykle prosty. Jedna gigantyczna rakieta Saturn V. Moduł dowodzenia. Urządzenie do lądowania znajduje się pod spodem.
Nie próbowali komplikować zadania niepotrzebnymi ozdobnikami.

Bridenstine kontrastuje tę prostotę z programem Artemis.
Tym razem wszystko jest znacznie bardziej skomplikowane. Niesamowicie trudne.

Sonda Orion znajduje się na szczycie rakiety SLS. A co z lądownikiem?
Przyjeżdża później.
Na innej rakiecie. Z innej firmy.

Taniec wokół statku kosmicznego

NASA zawarła dwie duże umowy.
SpaceX dostarczy Starship. Blue Origin zaoferuje Blue Moon.
Oba pojazdy miały przewozić astronautów z orbity na zakurzoną powierzchnię Księżyca.

Jaki jest problem?
Żaden z nich nie dotarł jeszcze na orbitę. Nawet nie zbliżyli się do tej linii.

NASA planuje wylądować ludzi na Księżycu w 2028 roku w ramach misji Artemis 4.
To brzmi jak agresywny harmonogram. I najprawdopodobniej tak właśnie jest.

Architektura systemu jest niezwykle złożona.

Bridenstine wskazała na trudną prawdę.
Rakieta Space Launch System (SLS) ma opóźnienia od lat. Ale kiedy w końcu zaczęła, wszystko działało idealnie za pierwszym razem. Otrzymała zezwolenie na loty załogowe.
Pojazdy lądujące nie przeszły nawet badań kwalifikacyjnych. Żadnych lądowań dronów. Brak certyfikatu. Tylko obietnice i harmonogramy, które rozprzestrzeniają się jak piasek.

Koszmar tankowania

Problem nie polega tylko na umieszczeniu statku kosmicznego na orbicie.
Problemem jest przygotowanie ich do pracy.

Starship i Blue Moon wymagają zatankowania. Na orbicie.
Uruchomiono cysternę z paliwem. Robienie jest skończone. Pumped 推進tel. A potem masz nadzieję, że zawory będą działać.
Według niedawnego raportu Generalnego Inspektora, pojedyncza misja statku kosmicznego wymagałaby co najmniej 15 dodatkowych startów tylko po to, aby napełnić zbiorniki paliwa.
Piętnaście.
Tylko ze względu na paliwo.

Apollo wystartował raz.
Artemis wiąże się z wielokrotnymi startami, nadzieją, że sprzęt wytrzyma próżnię i nadzieją, że komputery w różnych systemach będą mogły ze sobą „rozmawiać”.

Testy w kosmosie

Misja Artemis 3 planowana jest na 2027 rok.
Nie będzie jeszcze na nim żadnych ludzi. To tylko bieg treningowy.

Orion zadokuje z Blue Moon i Starship na niskiej orbicie okołoziemskiej.
Dwa tygodnie prób podłączenia złączy w stanie nieważkości.
Ale tu jest haczyk: Blue Moon będzie miał kabinę. Astronauci będą mogli pozostać w środku.
W Starship? Brak kabiny.
Tylko adapter dokujący. Rodzaj „szklanki”, w której siadaliby ludzie, gdyby były tam krzesła.

Jest to cichy, ale głośny sygnał.
Pokazuje, gdzie jest teraz SpaceX.

NASA o tym wie.
Sean Duffy, były pełniący obowiązki administratora, był bardzo szczery: mają opóźnienie. Mówił o wyścigu z Chinami.
Bridenstine powtarza go, ale bez podtekstu politycznego.

„Powinniśmy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby jak najszybciej stworzyć działający lądownik”.

Które więc urządzenie wybiorą?
To zależy od tego, kto pierwszy zbuduje działającą maszynę.
Jeśli Starship nadal nie będzie działać, NASA może rozwiązać umowę. Albo mogą poczekać. Lub oba urządzenia mogą ulec awarii.

Zobaczymy, co się stanie, gdy rakiety oderwą się od ziemi.
Albo nie odejdą.

Jaki jest koszt oczekiwania na doskonałą inżynierię?
Być może żaden.
A może okno możliwości po prostu się zamknie.
Księżyc nie przejmuje się naszymi planami.