Katastrofalne zakłócenie prądów atlantyckich.
To może mieć miejsce teraz. A przynajmniej prawdopodobnie minęliśmy punkt, z którego nie ma odwrotu. Naukowcy z UK Open University podają, że istnieje 10 do 23% szans, że załamanie się Atlantyckiej Meridional Overturn Circulation (AMOC) jest teraz nieuchronne. Nie możemy tego cofnąć.
Phil Holden ujął to bardzo wyraźnie: * „Istnieje duże prawdopodobieństwo, że już przeszliśmy tę ścieżkę”.*
AMOC jest ważne. Niesie ciepłe wody na północ, chłodzi je, pozwala opaść na głębokość i zawraca z powrotem na południe. Od tej cyrkulacji zależy klimat Europy, monsuny w Afryce, a nawet pogoda w Ameryce. Jednak ostatnio cykl zaczął się wysuwać. On zwalnia.
Dlaczego? Zmiany klimatyczne topnieją lodowiec Grenlandii. Woda słodka miesza się ze słoną wodą Atlantyku. Mniej gęsta woda tonie wolniej. Silnik systemu działa sporadycznie.
Niektórzy naukowcy uważają, że całkowity upadek jest możliwy. Europa może pogrążyć się w warunkach zbliżonych do arktycznych. Monsuny mogą zniknąć na całym świecie. Ale do tej pory wydawało się to bardziej spekulacją.
„Upadek ATFC zawsze był odczuwany jako coś namacalnego… Jednak do tej pory nie było jasnej oceny ilościowej” – Phil Holden
To było niejasne. Abstrakcyjny. Przerażający, zdecydowanie, ale niejasny.
Zatem Holden, Tim Lenton z Exeter i ich zespół przestali zgadywać. Przeprowadzili 21 symulacji.
Oto jak to działało.
Opracowali model różnych wskaźników topnienia lodu i emisji gazów cieplarnianych, osiągając szczyt co 10 lat od 2005 r. do 2135 r. Następnie używali modeli przez łącznie 300 lat. Założono, że po osiągnięciu szczytu emisji emisje spadną do zera netto w ciągu 35 lat. Szybkość topnienia lodu pozostała stała.
Wyniki były mrożące krew w żyłach.
W „najlepszym” konserwatywnym scenariuszu – w którym emisje osiągną szczyt w 2025 r., a topniejący lód na Grenlandii podniesie poziom morza zaledwie o 54 mm do 2100 r. – ryzyko nieuchronnego załamania wynosi 10%.
A co jeśli szczytowe emisje zostaną przesunięte do 2100?
Prawdopodobieństwo wzrasta do 80%.
To ogromna różnica w przypadku bierności.
Nawet jeśli „prawdziwe” prognozowane topnienie (wzrost poziomu morza o 274 mm do 2100 r.) jest bardziej prawdopodobne, nadal przewidujemy 23% szansy, że jesteśmy już skazani na załamanie się systemu.
Ale nie panikuj jeszcze.
„Nieuchronność” nie oznacza „wydania się teraz”.
W modelach występuje duże opóźnienie. Od momentu nieuchronności do faktycznego upadku mijają średnio 84 lata. Możliwość wcześniejszego upadku? Około 2060.
Ten odstęp zmienia sposób, w jaki mówimy o ryzyku. Pytanie nie brzmi: „kiedy to nastąpi”. Pytanie brzmi: „kiedy uchwyciliśmy ten wynik?”
Till Wagner z Uniwersytetu Wisconsin-Madison popiera takie podejście do zarządzania ryzykiem, choć ostrzega, że rzeczywisty świat jest bardziej złożony. „Myślę, że istnieją całkiem dobre dowody na osłabienie… ale wynik na większą skalę jest nadal wątpliwy.”
Istnieją oczywiście zastrzeżenia. Zawsze tam są.
W badaniu wykorzystano siatkę 5 stopni. To jest niska rozdzielczość. Większość obecnych modeli klimatycznych wykorzystuje siatkę o rozdzielczości 1 stopnia, która może obsłużyć znacznie więcej szczegółów, ale jest kosztowna obliczeniowo. Tim Lenton twierdzi, że nie mieli zasobów, aby przeprowadzić bardzo szczegółowe analizy tak wielu scenariuszy.
Zwraca na to uwagę Jonathan Baker z Met Office. Niska rozdzielczość może zniekształcić ocenę ryzyka. Mówi, że potrzeba więcej pracy przy użyciu innych modeli.
Jednakże – i tu jest haczyk – ostatnie badania o wysokiej rozdzielczości sugerują, że w przypadku użycia bardziej szczegółowych siatek prawdopodobieństwo ryzyka mogłoby raczej wzrosnąć niż spaść.
Jaki jest zatem wniosek?
To prosta wiadomość wypełniona złożonymi danymi.
Zmniejsz emisję.
Jeśli opóźnimy cele zerowe netto o kolejne 10 lat powyżej punktu nieuniknionego, upadek nastąpi szybciej. Średni czas do pęknięcia został skrócony z 84 lat do 57.
„Daj z siebie wszystko” – mówi Lenton. „Dojdź do zera netto tak szybko, jak to możliwe, aby utrzymać prawdopodobieństwo na poziomie 10%.”.
Jest promyk nadziei. Badania przeprowadzone w zeszłym miesiącu wykazały, że jeśli poziom CO2 spadnie wystarczająco, spowolnienie może być odwracalne. Być może nie przegraliśmy całkowicie. Może.
A może po prostu patrzymy, jak zegar tyka, podczas gdy prąd się zatrzymuje.
Link: EarthArXiv, DOI: 10.3123/X5N44Q


























