Czy kontrola nad JPL zostanie przeniesiona na nowych właścicieli?

0
18

Kalifornijski Instytut Technologii (Caltech) zarządza Laboratorium Napędów Odrzutowych (JPL) NASA od prawie stu lat.

Zakończy się to w 2028 roku. A dokładniej, wygaśnie obowiązująca do tej pory umowa na wyłączność. NASA ogłasza konkurs na nowy kontrakt. Coś takiego nie zdarzyło się nigdy wcześniej w historii.

Laboratorium kieruje Caltech od jego powstania w latach trzydziestych XX wieku, a od chwili założenia samej NASA w 1958 roku stery spoczywa w rękach instytutu kalifornijskiego. Oświadczenie JPL z 22 maja potwierdziło, że obecny kontrakt wygasa 30 września przyszłego roku.

Caltech wiedział, że coś takiego może się zdarzyć. Przygotowywali się do tego od zeszłego lata. Bez niespodzianki.

Ale ten krok wykracza poza jedno laboratorium.

Co dalej z JPL?

JPL jest liderem w dziedzinie zrobotyzowanej eksploracji kosmosu. Łaziki marsjańskie, sondy do badania głębokiego kosmosu – to właśnie działa w ciszy, gdy ludzie śpią.

Technicznie rzecz biorąc, jest to ośrodek terenowy NASA, ale sklasyfikowany jako FFRDC – Federalne Centrum Badań i Rozwoju. Laboratorium prowadzone jest przez wykonawcę. Ma niezależny charakter, ale pod ścisłą kontrolą NASA. Bardzo rygorystyczne.

„Model FFRDC pozwala NASA zachować dostęp do tej głębokiej wiedzy specjalistycznej, zachowując jednocześnie wyraźny rozdział między uprawnieniami decyzyjnymi rządu a obowiązkami wykonawcy za wykonanie.”

Brzmi biurokratycznie. Bo tak właśnie jest.

W praktyce oznaczało to, że JPL zawsze wyróżniało się nieco na tle innych. Miała szczególny status. Jednak otwarcie drzwi dla konkurencji zmienia zasady gry. Codzienne zarządzanie może się zmienić. Oraz duże programy naukowe.

JPL i Caltech są obecnie ściśle ze sobą powiązane. Naukowcy i personel misji pracują ramię w ramię, „na drugim brzegu”. Spotkania odbywają się na terenie kampusu w Pasadenie. Kultury instytucjonalne są mieszane.

Jeśli kontrakt wygra inna instytucja, ta sieć powiązań zostanie zerwana. Jak dokładnie, wciąż nie wiadomo. Caltech udaje, że wszystko jest w porządku. Mówią, że to pozytywna rzecz. Cóż, tak.

Duże zmiany w NASA

Przetarg na zarządzanie JPL nie jest odosobnionym przypadkiem. Rankiem tego samego dnia NASA ogłosiła poważną reorganizację. Wiadomość jest inna, ale dzień ten sam.

Agencja dąży do specjalizacji. Chcą połączyć dyrekcje misji w pojedyncze struktury. Przenieś naprawdę ważną pracę na wyższy poziom.

Nowy administrator Jared Isaacman złożył oświadczenie. Używał takich określeń, jak „skrajne skupienie” i „wyzwolenie pracy”.

„Jesteśmy zaangażowani w przywracanie kompetencji” – powiedział. Potrzebuje najmądrzejszych i najbardziej zdolnych. Ludzie, którzy potrafią sprostać pilnym wyzwaniom inżynierskim.

Obiecał żadnych cięć?

Tak. Isaacman upiera się, że nie będzie cięć personelu. Nie będzie żadnych odwołań programów. Nie będzie żadnych zamknięć.

To odważna obietnica. W czasach, gdy „zmiany kadrowe” często wiążą się ze zwolnieniami, wygląda to inaczej. Może ma rację. A może nie. Czas pokaże.

Ale struktura jeszcze się zmieni. Reorientacja jest wszędzie.

Dwie dyrekcje łączą się:
* Dyrekcja ds. Rozwoju Systemów Eksploracji Kosmosu i Operacji Kosmicznych łączy się w Dyrekcję Misji Załogowych Lotów Kosmicznych.
* Departament Badań Kosmicznych i Technologii Badań Kosmicznych jest częścią Dyrekcji Misji Badań i Technologii.

Zmienia się także kierownictwo. John Bailey będzie kierował Dyrekcją Wsparcia Misji. Jamie Dunn będzie reżyserem Centrum Lotów Kosmicznych. Goddarda. Laurie Glaze będzie zastępcą administratora ds. zarządzania przestrzenią ludzką (HSMD).

Jeszcze jedna uwaga na temat JPL.

Adam Steltzner rezygnuje z funkcji głównego inżyniera laboratorium. To on przyczynił się do udanego lądowania dźwigu łazika Curiosity w 2012 roku. Obecnie jest „głównym inżynierem ds. projektów specjalnych” w NASA. Formalnie transfer na to samo stanowisko. Ale ze zmianą skali zadań.

Podczas gdy Caltech trzyma pióro. Do 2028 roku piszą zasady gry. A wtedy władza będzie mogła przejść na innych.