Ciemna strona „Gwiaździstej nocy”

0
8

Hollywood kocha remake’i. Ponowne uruchomienie jest tam normą. Sukces? Łaciasty. Lepiej w ogóle nie wspominajmy o „Koszmarze z ulicy Wiązów”. Ale w przypadku obrazów jest to bardziej skomplikowane. Zwykle na myśl o czyjejś interpretacji klasyki ludzie się marszczą. Chyba że pochodzi z głębokiego kosmosu.

Wtedy nie będziesz mógł odwrócić wzroku.

Właśnie tego dokonała Kamera Ciemnej Energii, czyli DECam. Zarejestrowała obłok molekularny Corona Australis. Wynik? Wygląda dokładnie jak Gwiaździsta noc Van Gogha, tylko w kosmicznej skali.

Podobieństwo nie wynika ze zbieżności pociągnięć pędzla, ale z samej natury światła.

Obłok znajduje się w odległości około 430 lat świetlnych. Zamknąć. Bardzo blisko standardów odległości kosmicznych. Jej szerokość wynosi zaledwie 16 lat świetlnych, co czyni ją jedną z najbliższych kolebek gwiazd naszego Układu Słonecznego. Spójrz na lewo od ramki DECam. Tam dzieją się najciekawsze rzeczy. Ciemne smugi gazu i pyłu. Surowce do tworzenia nowych gwiazd.

Po tej samej lewej stronie znajduje się jasny punkt. NGC 6726, świecąca mgławica. Odbija światło nowonarodzonych gwiazd ukrytych w głębinach obłoku molekularnego. Pył międzygwiezdny nie wytwarza tu własnego światła, lecz je „pożycza”.

Przyjrzyjmy się bliżej. NGC 6679 składa się z kilku części. Po lewej stronie widać pomarańczową chmurę. W rzeczywistości jest to R Coronae Australis. System podwójny. Dwie gwiazdy krążą wokół siebie mniej więcej co 45 lat. Jeden z nich znajduje się w fazie przedsekwencyjnej, czyli przybiera na masie i nie rozpoczął jeszcze syntezy wodoru w hel. Po prostu głodna mała gwiazda. A jej towarzyszka? Czerwony karzeł. Są jasne. Oślepiająco jasny.

Ich światło pada na pobliski pył. Mgławice refleksyjne świecą. Promieniowanie jonizuje również otaczający gaz. Voila. Mgławice emisyjne. Promienne czerwienie i błękity. Część NGC 6720? Niewątpliwie. Jest to mieszanina mgławicy refleksyjnej i emisyjnej. Złożone procesy, które kamera ułatwia zrozumienie.

Spójrz w górę i w prawo. Nastrój zmienia się całkowicie.

To tutaj znajduje się NGC 6523, Gromada Żyrandoli. To daleko. Około 29 000 lat świetlnych stąd. Większość tych gwiazd jest stara. Bardzo stary. Niektóre z nich należą do najstarszych w Drodze Mlecznej. Gromada kulista zawiera tysiące, a może miliony takich gwiazd skompresowanych w kulę. Ale nie popadaj w nostalgię. Nie tylko starożytne kamienie płoną. Są tu także młodsze gwiazdy. Mała ilość. Jak kiełki w stosie martwych liści.

Astronomowie dobrze znają to niebo. Amatorzy robią zdjęcia Corona Australis. Specjaliści badają Gromadę Żyrandoli w poszukiwaniu wskazówek na temat przeszłości naszej galaktyki. Po co?

Ponieważ zrozumienie, jak powstają gwiazdy, pomaga nam zrozumieć siebie.

Kamera po prostu pokazuje nam, że dawni mistrzowie i nowe teleskopy widzą to samo. Uroda. Chaos. Światło wirujące w ciemności.

Jak wygląda reszta nieba? Najprawdopodobniej nudne. Ale nie dlatego oglądamy.